O mnie

O mnie

O mnie

Nazywam się Jakub Chmielniak. Nigdy nie pragnąłem zostać przedsiębiorcą. Miałem zupełnie inne marzenia, zupełnie inne aspiracje. W sumie to jestem marzycielem, najbardziej ze wszystkiego chciałem chyba pisać książki. Tak się jednak złożyło, że końcem 2011 roku założyłem Lethe i dziś prowadzę kilka marek lifestyle’owych (odzieżowych, kosmetycznych), firmę produkcyjno-logistyczną, robię badania i eksperymenty, tworzę technologię ecommercową i CRM’y, każdego roku realizuję kolejne nowe projekty, których jest w tym momencie prawie 20. Nie mam inwestora, moi rodzice nie są bogaci, nie mam wujka w ministerstwie, ani nic nie spadło z nieba prosto w moje ręce. Od samego początku, od pierwszego dnia, zamieniam czas w pieniądze i pomnażam skromny kapitał, z którym zaczynałem. W związku z tym, że idzie mi całkiem nieźle, postanowiłem założyć bloga i zacząć udzielać się w social mediach. Powód jest prosty: przez lata budowy firmy nie natrafiłem na zbyt wiele pozytywnych wzorców; przykładów ludzi, którzy pokazaliby mi (i innym) jak to się wszystko robi, jakich błędów unikać, jak zbudować wielką, międzynarodową firmę, jak się jest zwykłym, choć ambitnym chłopakiem z Polski powiatowej, zresztą w Polsce powiatowej mieszkającym.

Nie udokumentowałem tych 7 lat, w ciągu których zbudowałem swoją firmę, mogę o tym jedynie opowiadać w czasie przeszłym. Kolejne 7 lat jednak chciałbym przedstawić i zrobić to tak, żeby zainspirować innych młodych (i mniej młodych) polskich przedsiębiorców. Korzystając z okazji, że realizuję liczne nowe projekty, będę opowiadał i pokazywał jak zacząć, jak ustabilizować i jak zeskalować. Jak zarządzać, skąd brać pieniądze, jak walczyć z problemami zewnętrznymi - ale i z sobą samym. Trochę narracji, trochę danych, trochę faktów, trochę opowieści. Przede wszystkim chcę pokazać, że Polak potrafi - że polskie marki mogą i powinny być rozpoznawalne nie tylko u nas, ale również za granicą. Jeżeli jesteśmy społeczeństwem aspirującym do bycia czymś więcej, niż europejską montownią, to musimy sami wziąć sprawy we własne ręce. To zadanie na lata, na dekady, którego nikt za nas nie wykona. Inni mają swoje interesy, my musimy mieć swoje.

Mój blog nazywa się Dreamsower właśnie dlatego, że pragnę być siewcą marzeń. Marzenia mają różne oblicze. W czasie wolnym od biznesu będę pisał także o technologii, ekonomii, zahaczał o filozofię i literaturę. Etos biznesowy musi wykraczać poza tabelki w excelu, a prawdziwe marzenia, jeżeli mają zasłużyć na to miano, muszą najpierw wzrastać w wyobraźni - tej zaś potrzeba żyznej gleby. Jako przedsiębiorcy, marzyciele, ale przede wszystkim ludzie, nie powinniśmy się ograniczać do tego, co ściśle biznesowe. Trzeba rozumieć naturę otaczającej nas rzeczywistości, żeby kształtować ją odpowiedzialniej, zmieniać pewniejszą ręką i we właściwszym kierunku. To zadanie na lata, które każdy musi odrobić sam za siebie, ale chciałbym, żeby mój blog był jedną z latarni na rozszalałym morzu dyskursu.